Rodzicielstwo a prawo pracy
Kobiety nie zachodzą w ciążę często właśnie w obawie o utratę pracy. Chroniłaby ich właściwa umowa, które często nie posiadają, bo np. wkrótce im się kończy. Czego więc żądać od pracodawcy? Tym bardziej, że zdarza się, iż przed przyjęciem do pracy pytają kobiety czy mają dziecko lub czy je planują. Nie powinno się jednak na to godzić. Przyszłe matki powinny poznać część kodeksu pracy związaną z rodzicielstwem. Mówi ona m.in. o prawie do urlopu macierzyńskiego, opiekuńczego i przerwach w pracy na karmienie piersią.
Prawo pracy mówi o tym, że ciężarne nie mogą być zatrudniane do prac ciężkich, uciążliwych dla ich zdrowie. Pracodawca nie może wtedy rozwiązać z nimi umowy o pracę, chyba, że ma ku temu istotne powody i otrzyma na to zgodę zakładowej organizacji związkowej. Taka umowa oczywiście przestaje obowiązywać, kiedy następuje likwidacja pracodawcy lub zostaje ogłoszona upadłość. Pewne zasady odnoszą się do zatrudniania kobiet w ciąży. Nie może ona pracować w nadgodzinach ani też nocą i nie powinna zostać oddelegowana poza stałe miejsce pracy.
Matce przysługuje urlop macierzyński, którego długość zależy od ilości dzieci urodzonych podczas jednego porodu: przy jednym jest to okres 20 tygodni, przy dwóch już 31 tygodni. Musi ona wykorzystać co najmniej dwa tygodnie tego urlopu, ale reszty może się zrzec. Istnieje także prawo do dodatkowego urlopu macierzyńskiego trwającego od trzech do ośmiu tygodni. W trakcie takiego urlopu obowiązuje zasiłek. Jak widać, prawo ustanawia wiele zasad zachęcających kobiety do zajścia w ciążę.