Rodzicielstwo zastępcze
Niektóre pary mają problem, by mieć dziecko, ponieważ kobiet nie może zajść w ciążę, albo mężczyzna okazuje się bezpłodny. W innych przypadkach dziecko jest niechciane. Jeśli każda kobieta, która nie chce dziecka, oddawałaby je do adopcji, zamiast dokonywać aborcji, wtedy może na porządku dziennym byłyby adopcje, a nie doniesienia o kolejnym dziecku znalezionym w śmietniku lub innym równie beznadziejnym miejscu. Naprawdę o wiele łatwiej pozostawić je w tzw. „oknie życia”.
Adopcja, czyli inaczej rodzicielstwo zastępcze, wymaga jednak spełnienia szeregu warunków. Aby je poznać, najlepiej udać się do ośrodka adopcyjno-opiekuńczego. Tam zainteresowani dowiedzą się, że muszą posiadać odpowiednie kwalifikacje osobiste, mieć pełną zdolność do czynności prawnych i że mieć adoptowanym a adoptującym musi być odpowiednia różnica wieku. Poznają oni także rodzaje zaświadczeń, jakie muszą przedstawić. Są to m.in. akt małżeństwa, zaświadczenie o niekaralności, o braku zdrowotnych przeciwwskazań wydanych przez lekarza rodzinnego oraz psychiatrę, o zatrudnieniu oraz zarobkach, a wreszcie opinie z zakładu pracy i od przyjaciół.
Rodzicielstwo zastępcze kojarzy się też, a może i przede wszystkim, z rodzinami zastępczymi. Jeśli dzieckiem nie ma się kto opiekować, bo np. jego biologicznym rodzicom odebrano tymczasowo do tego prawo, można się nim zaopiekować po usankcjonowaniu postanowienia sądowego odnośnie dobrowolnego aktu opiekuńczego. Różnica pomiędzy takim stanem a adopcją polega na tym, że jest to często opieka tymczasowa.